24 maja 2017

Nona

Są takie dni, gdy nie wiem co ze sobą zrobić, więc odpalam notatnik i pisze - ot tak.
Czy to mini-opowiadanie ma jakiś sens?
Nie wiem, ale wiem jedno - gdy wyrzucam z siebie słowa i, gdy one układają się w sensowne zdania, to chociaż przez chwilę jestem szczęśliwy i przez jakiś czas uciekam z tego świata.  


Skoro już znam podstawy "pisarskie" i udało mi się nauczyć stawiać przecinki tam gdzie trzeba, to powinienem odpalić stronę i zacząć pisać...
Powinienem, ale niestety tego nie zrobię, ponieważ jestem niecierpliwym człowiekiem, więc jestem facetem krótkiego tekstu.
I nie potrafię się zmusić, by dłużej przysiąść nad pomysłem.

Dobra, ja już was zostawiam i mam nadzieję, że to opowiadanie się wam spodoba.

Stał nad jej grobem i podświetlając go telefonem przeczytał,  Kate Person 27.05.1996 - 15.01.2015

- Mmmm jeszcze świeża, nawet długo nie poleżała - Pomyślał i na jego twarzy pojawił się uśmiech. 
Rozejrzał się wokół po cmentarzu, by sprawdzić czy jest sam i z radością stwierdził, że tak. 
Odwrócił się za siebie i podniósł łopatę, a przez jego głowę przebiegła myśl. 
- Wreszcie nie będę sam, wreszcie mam szansę kogoś pokochać - na jego twarzy pojawił się lekko demoniczny uśmiech. 
Chwycił łopatę i zaczął kopać, minuty mijały bardzo powoli. Co chwilę odwracał się by zobaczyć czy nikt nie idzie, wreszcie po jakimś czasie łopata uderzyła o wieko trumny. 
- Jest, wreszcie  jestem u celu, nadchodzę moja ukochana - krzyczał radośnie w myślach. 
Gdy już udało mu się odkopać całą trumnę odrzucił łopatę i otworzył górną jej część.
To co zobaczył było piękne, a zarazem przerażające. Kobieta o kruczoczarnych włosach i bladej skórze patrzyła na niego stęskniona. 

- Witaj mój ukochany, wreszcie udało Ci się mnie uratować - Jej głos był głuchy i niewyraźny, ledwo słyszalny na zewnątrz, ale w głowie mężczyzny brzmiał jak krzyk. 
Przerażony patrzył na trupią piękność, gdy nagle z jej ust wyszedł szczur trzymający w pyszczku coś co wyglądało na serce. 
- Przyjmij me serce mój bohaterze, przyjmij i noś je zawsze ze sobą, by coś ci o mnie przypominało Głos w głowie stał się nie do zniesienia. Mężczyzna szybko wyszedł z grobu i przerażony pognał wśród nagrobków w stronę wyjścia. 
- Kochanie, wracaj do mnie, przecież mieliśmy spędzić wieczność - Mimo, iż ledwo słyszał jej głos w swej głowie, to jednak  przeraził go on na tyle, że stracił równowagę i wpadł głową w dół do świeżo wykopanego grobu.

PS Tytuł jest nawiązaniem do pewnego opowiadania Stephena Kinga.

Goodbye ;)
Chcesz być na bieżąco z moimi wpisami KLIKNIJ TUTAJ

0 komentarze:

Prześlij komentarz