19 listopada 2015

Wesołego jajka

   Mam nieodparte wrażenie, że chyba pomyliłem święta, ale czy to komukolwiek przeszkadza? No raczej nie, przecież co to za różnica czy myjesz okna na Wielkanoc, bo Jezus patrzy, czy może zapierdalasz o północy najebać się ze znajomymi lub do kościółka. Święta to święta, więc olejmy to czy się pomyliłem i przejdźmy do meritum (Fajne słowo, nie?)


   Mamy 19 listopada, od jakiegoś tygodnia, gdy wychodzę na miasto trafia mnie szlag i boję się, że dostanę zawału, dlaczego? 
A no dlatego, że widzę mikołaje i inne gówna, zwiastujące nadejście Chrystusa...
... a nie czekajcie, przecież nie o to w tym chodzi.
Spróbuję jeszcze raz, mikołaje i inne świąteczne gówna mają nas wprawić w nastrój przedświąteczny, by wydawanie kasy nie bolało i, mimo że do narodzin Jezusa został ponad miesiąc, to markety starają się nam wmówić, że święta tuż tuż (A reklamy Coca - Coli nie widać)

   Nie zrozumcie mnie źle, jeśli kochacie święta, szanuje, bo ja niestety ich kochać nie mogę, ale czemu do kurwy nędzy cała spirala świątecznego spierdolenia reklamowego już ruszyła? 

   Dlaczego nie mogę wyjść na miasto i nie widzieć mikołajów na szybach? 

   Tak macie mnie, przecież można to olać całkowicie i nie podnosić sobie ciśnienia, ale no kurwa ja tak nie umiem. 
Nie umiem przejść obojętnie obok tej całej spierdoliny mającej na celu wyłudzić kasę od naiwnych i mieć tego w dupie. 
Nie umiem przejść obojętnie obok sztuczności, która jest bardziej plastikowa od Pameli Anderson i nie umie spojrzeć na miasto i powiedzieć, cholera, za miesiąc święta, ale fajnie. 
Nie umiem się cieszyć i nie będę umiał, bo jestem biednym, rozgoryczonym 24 latkiem, który nie ma jak zmienić swojego życia i jedyne co mu zostało, to wylewanie potoku pasujących do siebie słów na blog. 

   Wesołego Alleluja bracia i siostry. 

Goodbye ;) Chcesz być na bieżąco z moimi wpisami KLIKNIJ TUTAJ

1 komentarz: