20 grudnia 2015

O dziwo przeżyłem



Nie wiem czy uda mi się jeszcze w tym tygodniu napisać, ale z moim zdrowiem coraz lepiej, więc powinno się udać.
Jeśli kogoś z was to interesuje, to zaraz napiszę co mi się stało, lecz najpierw powiem, że to z powodu udaru, a nie dlatego, że mi się znudził pisanie lub, że nie mam co mądrego powiedzieć. 


Dobra, co powiedzieć miałem, to powiedziałem, więc odpowiem co mi się stało. 
Miesiąc temu miałem problem z tym by wrócić do domu, nie nie dlatego, że zbyt się najebałem, ale dlatego, że miałem problem z sercem i ludzie chcieli wezwać dla mnie karetkę, ale nie zgodziłem się na to i po trzech godzinach jednak udało mi się zajść do domu.
Niestety, cztery dni później postanowiłem, że, a chuj napiję się i tyle, wtedy stało się coś co nadal mnie boli. 
Chodzi o to, że wypiłem i po dwóch godzinach dostałem pierwszy udar. Co takiego się wtedy stało? 
Stało się to, że nie mogłem mówić oraz nie potrafiłem się podnieść. 
Można powiedzieć, że nie było tak żle, ale niestety kłamałbym, ponieważ nic nie mogłem zrobić, a do tego musiałem się iść wysikać, ale nie dojść do łazienki, dlatego zrobiłem to nad łóżkiem, znaczy na podłodze (Tak wiem, wstyd jak cholera)
Po jakiejś godzinie udało mi się zajść do domu matki i pierwsze co zrobiłem to napiłem się, a potem po trzydziestu minutach zaszedłem do jej łóżka i muszę przemilczeć co się stało, ponieważ nie dosyć, że mało pamiętam to do tego jedyne co mówiłem to przekleństwa i gadałem z ludźmi, którzy nie istnieli. 

Drugi udar na szczęście stał się już w szpitalu, tak więc nie umarłem dzięki temu i jedynie cała lewa strona twarzy oraz lewa noga sprawiły, że nie istniały. 
Chodzi o to, że lewa strona w ogóle nie działały, a noga zrobiła się dwa razy większa. 
Jeśli chodzi o mówienie, to od dwóch dni jest co raz lepiej i wreszcie "mogę" pisać w miarę normalnie. 

Muszę też dodać, że w szpitalu byłem najpierw trzy dni, a kolejnym razem cztery. 
Tak wiem, że powinienem w nim siedzieć trzy tygodnie by zacząć normalnie funkcjonować, ale nie zgodziłem się na to, a najlepsze, że nawet nie potrafiłem napisać swojego imienia, więc aż dziw, że mnie wypuścili. 

Po wigilii napiszę jakiś normalny wpis, bo naprawdę już jest lepiej ze mną i przeżyłem.
Jedyne co boli, to to, że matka cholernie dużo pieniędzy musiała wydać na lekarstwa i mówiąc szczerze, to wolałbym umrzeć, bo wtedy mniej pieniędzy by wydali. 

Dobra, koniec pierdolenia i czas na...

Good Night:)
Chcesz być na bieżąco z moimi wpisami KLIKNIJ TUTAJ

0 komentarze:

Prześlij komentarz