25 maja 2017

Chciałbym być pełnosprawny

Wybaczcie, ale po raz kolejny mam zamiar się wyżalić, ponieważ jest mi ciężko. 

Przepraszam, że płaczę i próbuję was wziąć na litość, ale kurwa - już nie wytrzymuję psychicznie. 
Niby chodzę do psychologa, niby dbam o swe zdrowie, ale co mi po tym skoro nawet nie ma do kogo odezwać gęby? 
Co mi po tym, że przeżyłem te jebane udary.
No co? 
Tak kurwa, wiem, że to tylko żale, ale chuj, bo muszę to z siebie wyrzucić, aby mieć siłę na to, aby dalej próbować dalej żyć. 

Nie zrozumcie mnie źle. Ja bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że to moja wina, iż miałem udary, ale no kurwa - dlaczego akurat ja musiałem trafić na matkę alkoholiczkę, która przez całe życie mnie porównywała do innych i wymagała, abym był taki jak oni? 

No ja pierdole - co ja poradzę na to, że lekarze uszkodzili mi słuch? Co ja poradzę na to, że z powodu wady serca nie musiałem się na nowo uczyć relacji ludzkich, bo przez półtorej roku byłem na nauczaniu indywidualnym i nie spotykałem się z nikim. 
Gdybym był zdrowy, to może bym sobie poradził ze śmiercią siostry, która zmarła z powodu winy lekarzy. 
Właściwie to prawie na 100% bym sobie z tym poradził, ale niestety kilka miesięcy po jej pogrzebie miałem operację, więc zostałem sam, a wszyscy interesowali się matką. 

Kurwa, wybaczcie, że się tak żalę, ale choć przez jebana minutę chciałbym się czuć normalny, ale nie mogę, bo nie wiem jak rozmawiać z innymi ludźmi. 
Ja nawet nie potrafiłem myć pieprzonych zębów, bo rodzice nie przymuszali mnie do tego, więc teraz w wieku 26 wstydzę się wyjść do ludzi.
Cholera, ale wrzucam te wątki, których wielu z was nie skojarzy - wybaczcie. 

Wielu z was pomyśli, że ty jebany ćpunie jesteś sam sobie winny tego wszystkiego, ale kurwa - ja chciałem choć przez jebany dzień czuć się normalnie, więc dlatego ćpałem. 
Oczywiście po udarach musiałem przestać to robić, bo inaczej przywitałbym się z grobem, ale dla większości z was jestem ćpunem, który zjebał sobie życie na własną odpowiedzialność. 

Dobra, wiem, że niewielu z was to przeczyta, więc już kończę wpis, ale niech choć jedna osoba mi współczuję, że nie mam szans na pracę, a przynajmniej w tym małym miasteczku, bo nikt nie zatrudni człowieka z wadą serca, a do tego prawie głuchego. 

Kurcze, wiecie co zrobiłem, aby choć przez chwilę się czuć normalnie? 
Wziąłem na raty telefon, aby przez jebaną sekundę czuć się jak inni i niestety będę musiał go sprzedać, bo w sierpniu nie będzie mnie stać na raty, a do tego pewnie nie przedłużą mi renty. 
Od marca do sierpnia ją miałem, więc od razu, gdy ją dostałem wziąłem sobie "fona", aby choć przez jebaną chwilę czuć się normalnie i móc choć jedną rzecz na własność. 

Tak, wiem, że wielu z was też nigdy nie miało nic nowego, ale ja też, więc mam prawo się żalić, bo wszystko.
Rzeczy, laptopa, i wszystko inne miałem używane i teraz po raz pierwszy mogłem mieć coś swojego na własność, ale za dwa - trzy miesiące i tak będę musiał to sprzedać. 

Śmieszne? Żałosne? Pojebane? Że chociaż raz chciałem sie czuć normalnie i kupić (a raczej wziąć na raty) coś nowego, a nie po kimś? 

Dobra  - wybaczcie, że tak się żalę, ale chciałem to z siebie wyrzucić, aby wrócić do "normalności". 

Jeszcze raz - wybaczcie. 


PS Jeśli ktoś chce mnie wspomóc, to macie tutaj: 
Paypal - hacerking@gmail.com lub 
Mój numer konta - 68 1090 1157 0000 0001 2297 3330 

Good Night ;)
Chcesz być na bieżąco z moimi wpisami KLIKNIJ TUTAJ

1 komentarz:

  1. Każdy z nas potrzebuje się czasem wyżalić, bo chociaż może na świecie są większe problemy niż te nasze to te nasze dla nas są największymi z którymi często sami nie dajemy sobie rady. Życzę Ci abyś kiedyś poczuł w swoi życiu normalność i przede wszystkim stabilność i szczęście. Trzeba wierzyć i mieć nadzieje że jeszcze kiedyś się ułoży życie po naszej myśli.

    OdpowiedzUsuń