17 maja 2017

Marzyciel z ambicjami


Już na wstępie, określę kogo uważam za osobę zwyczajną. Dla mnie jest to człowiek, którego marzeniem jest mieć spokojny byt z dobrą kobietą i dziecko.


Oni nigdy nie pragną za dużo, bo chcą tylko przeżyć do pierwszego oraz nie martwić się niczym.
Według mnie to nie jest życie, to jest stagnacja (dla mnie).
Co mi po drobnych przyjemnościach skoro  i tak mi one wiele nie dadzą. Jak już korzystać z życia to na całego - tak by poczuć się czasem jak gówno. 

Ktoś powie, że gadam jak niedojrzały dzieciak - macie racje, bo nadal nim jestem, ale dzięki temu mam szansę coś przeżyć i kimś zostać. 

Miałem przyjaciela, który jest w moim wieku i usłyszałem dzisiaj, że zarabia prawie trzy tysiące - no cóż opłaciła mu się nauka w technikum elektrycznym, ale co z tego skoro nadal mieszka z rodzicami i większość życia przesiedzi przed kompem? 

Powiem szczerze, zazdroszczę mu zarobków, ale mimo wszystko nie chciałbym być na jego miejscu. Pragnę się dorobić, kogoś poznać i szaleć - głupota?
Pewnie wielu tak myśli, ale ja nie potrafię inaczej. W mej głowie zasiała się myśl, czy gdybym mógł się cofnąć w czasie, ale posiadać  wiedzę którą teraz mam, to czy zmieniłbym coś w swoim życiu. Wiecie do jakich wniosków doszedłem?
Nie zmieniłbym nic - absolutnie kurwa nic.

Fakt nie mam pieniędzy, pracy, wykształcenia, ale mam ambicje i dzięki nim kiedyś zacznę żyć z tego co kocham, czyli z pisania. 

Pewnie powiecie, że jestem naiwnym marzycielem - a ja wam powiem, że macie rację, ponieważ jestem NIM, ale nie naiwnym. Wiem, że jeśli będę siedział na dupie i tylko pisał to prędzej skończę na ulicy niż coś osiągnę, dlatego więc szukam pracy.
Nie ma dla mnie znaczenia, czy będzie ona ciężka (ale i tak takiej nie dostanę), czy nie, ponieważ wiem, ze to tylko etap przejściowy. 


Tak sobie myślę. Ludzie tacy jak ja często kończą na ulicy lub zostają kimś. Są też tacy, którzy poddają się rutynie i kończą jako "zwyczajni szarzy obywatele".

Ja taki nie będę, a raczej marzę o tym, by się nim nie stać  i lepiej będzie jak skończę na ulicy niż  poddam się rutynie. 

Do mej głowy znów coś wpadło.  Pewnie słyszeliście o bezdomnych, którzy nie dostają się do noclegowni, ponieważ nie są trzeźwi - słyszeliście o takich ludziach? 

Nie wiem czemu, ale jakaś część mnie chce wierzyć w to, że oni nie chcą wytrzeźwieć i móc się wyspać w ciepłym pomieszczeniu, dlatego iż to jedyna rzecz na jaką jeszcze mają wpływ i alkohol jest dla nich ostatnią ostoją niezależności. Naiwne? No i co z tego? 
Jestem niczym romantyk wierzący w prawdziwą i niezłomną miłość i jedyne co mnie od niego różni, to to, iż ja mogę wylądować na ulicy z powodu wiary w swoje ideały. 

Nic na to  nie poradzę, że chcę być wolnym człowiekiem, który będzie mógł przeżyć życie na własnych warunkach i robić to co kocha, czyli pisać i zarabiać.

Gdy już będę miał zaplecze finansowe będę mógł powrócić do bycia romantykiem i kochać nie tylko siebie. 

Goodbye ;)
Chcesz być na bieżąco z moimi wpisami KLIKNIJ TUTAJ

3 komentarze:

  1. Też chcę być wolnym człowiekiem, dlatego chciałbym zarabiać w milionach, bo uważam, że pieniądze są środkiem do prawdziwej wolności :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wy wszyscy chcecie miliony, a mi nawet minimalna by wystarczyła, aby chociaż odetchnąć sobie i skupiać się w pełni na pisaniu, a nie na szukaniu pracy :D

      Usuń
  2. Nie powiedziałabym że bezdomny który pije ma władze nad swoim życiem, nad jego życiem panuje alkohol przez który pewnie wszystko stracił, chyba że masz na myśli ludzi bezdomnych którzy zaczęli pić dopiero jak wylądowali na ulicy choć nie wiem czy tacy są. Jeśli nie jest się od czegoś uzależnionym to można mieć władze nad swoim życiem i to już tylko wybór tej osoby czy chce coś zmienić czy wystarcza jej to co ma. Najważniejsze jest odnaleźć szczęście reszta to już tylko inicjatywa własna. Ludzie boją się ryzykować, i o ile zrozumiałe jest to w przypadku tych którzy nie mogą sobie na to pozwolić z pewnych powodów tak nie rozumiem czemu inni wolni ludzie tego nie robią, czemu pozwalają by strach ich opętał.

    OdpowiedzUsuń